104 rocznica Bitwy Warszawskiej. Pomnik Orląt Warszawy, Cmentarz Wojskowy Powązki.
16/08/2024
michal
„Za nami 104. rocznica Bitwy Warszawskiej. Śmiało możemy powiedzieć, że obok Powstania Wielkopolskiego było to największe polskie zwycięstwo w naszej XX-wiecznej historii. Dzięki śmiałym decyzjom militarnym, które były poprzedzone znakomitym radiowywiadem, zachowaliśmy niepodległość młodego państwa i uratowaliśmy Europę od bolszewickiej zarazy. Jak co roku złożyliśmy pamiątkowy wieniec na Powązkach Wojskowych. Oprócz tego, korzystając z długiego weekendu, mieliśmy okazję odwiedzić Rygę, która w czasie wojny polsko-bolszewickiej miała strategiczne znaczenie. Poniżej krótka relacja z Łotwy: Wizytując wakacyjnie Rygę mieliśmy nieco inne plany na upamiętnienie tam przypadającgo na dzień 15 sierpnia Święta Wojska Polskiego, ale nieoczekiwanie, w trakcie niekończących się wędrówek znaleźliśmy zupełnie opuszczone miejsce pamięci na tyłach Zamku, który pamięta urzędowanie naszego króla Stefana Batorego. Otóż przy ruchliwej ulicy 11 Listopada w jednym zaułków znajduje się tablica poświęcona pułkownikowi Wojska Polskiego Aleksandrowi Myszkowskiemu, współtwórcy polsko-łotewskiego sojuszu i wspólnej kampanii antybolszewickiej z 1920 roku. To zapomniane miejsce pamięci rozświetlił dzisiaj nasz znicz. No teraz napiszemy Wam o tym, czego na wspomnianej tablicy nie napisali. Otóż jak nasze wojska, w roku 1920, były w rejonach dzisiejszej wschodniej Łotwy na wokandę wpłynęła sprawa Inflant Polskich. Układ naszych z Łotyszami był następujący – przypilnujcie nam nasze ziemie, a my pognamy tą ruską bolszewie jak najdalej na wschód. I Łotysze obsadzili swoimi wojskami nasz Krasław, Dyneburg, Rzeżycę, Jakubowo i… tak już zostało. Podsumowując. Łotwa zawdzięcza w tamtych latach utrzymanie swojej niepodległości Polsce. Polska, jak zwykle, nic na tym nie zyskała. Mało tego, na zawsze straciła Inflanty Polskie, które dziś nazywają się Łatgalia, Polaków jest tam dziś już niewielu, lokalny łotewski, wcale łotewskim nie jest, ponieważ do skodyfikowanego, oryginalnego, łotewskiego w ogóle nie przystaje – a jak gra w piłkę reprezentacja Rosji to w dyneburskich knajpach słychać „Rassija, Rassija!!!” I tak to wygląda…”